
MOYA Radomka Radom – BKS ZGO Bielsko-Biała 3:0 (25:19, 25:20, 28:26)
MVP: Kornelia Garita (MOYA Radomka Radom)
MOYA Radomka: Petrenko, Gierszewska, Stronias, Zhylinska, Garita, Dudek, Niemtseva (libero) oraz Fedyk, Molchanova, Cur-Słomka, Sobanty.
BKS ZGO: Szewczyk, Podlaska, Wasilewska, Vos, Miilen, Piotrowska, Adamek (libero) oraz Borowczak, Orzyłowska, Gajer, Nowakowska, Abramajtys.
W 6. kolejce TAURON Ligi Kobiet BKS ZGO Bielsko-Biała zmierzył się na wyjeździe z MOYA Radomką Radom. Bielszczanki liczyły na przełamanie, gdyż na wygraną czekają od 3. kolejki i meczu z Sokołem&Hagric Mogilno. Nadzieje nie były bez pokrycia, bowiem ostatni mecz z DevelopResem Rzeszów bielski zespół zagrał całkiem dobrze. Również historia przemawiała za BKS ZGO, który wygrał z Radomiankami ostatnie 10 spotkań. Każda seria kiedyś się jednak kończy i właśnie z takim nastawieniem przystąpiły do meczu gospodynie.
Mecz świetnie rozpoczęły Bielszczanki, które po kilku minutach prowadziły 5:1. Trener MOYA Radomki nie czekał dłużej i poprosił o czas, który uspokoił jego zespół, ale na remis radomscy kibice musieli chwilę poczekać. Mimo iż BKS ZGO prowadził 9:5 to Radomianki zdołały zremisować 11:11. Od tego momentu radomski zespół grał lepiej i wypracował sobie najpierw trzypunktową, a później na koniec seta sześciopunktową przewagę wygrywając 25:19. Warto zaznaczyć, że na kilka akcji na boisku pojawiła się Marta Orzyłowska, która przez ostatnie miesiące dochodziła do zdrowia po kontuzji. Popularna Orzi zdołała nawet zdobyć punkt skutecznym blokiem.
Od początku drugiego seta trwała wyrównana walka. Po bloku duetu Iga Wasilewska/Wiktoria Szewczyk Bielszczanki wyszły na dwupunktowe prowadzenie (6:4). Dobra kontra BKS ZGO i atak Martyny Borowczak powiększyły prowadzenie do trzech punktów (9:6). Trener gospodyń poprosił wówczas o przerwę, po której MOYA Radomka odrobiła całość strat, a nawet wyszła na prowadzenie 10:9. Wówczas o czas poprosił trener Bartłomiej Piekarczyk. Radomianki nie chciały się jednak zatrzymywać i w kolejnych akcjach znów były lepsze doprowadzając do stanu 13:10. Świetne zagrywki powodowały, że Bielszczanki miały problemy z przyjęciem i nie potrafiły skończyć swoich ataków. Przewaga zespołu Piotra Filipowicza wzrosła nawet do czterech punktów, a trener Bielszczanek zdecydował się na ryzykowny ruch. W miejsce atakującej Martyny Podlaskiej wprowadził na boisko nominalną przyjmującą Iris Vos. BKS ZGO szybko odrobił trzy punkty (15:16). Niestety końcówka seta należała do gospodyń, które odskoczyły na pięć punktów i wygrały 25:20.
Początek trzeciego seta należał do Radomianek, które szybko osiągnęły pięciopunktową przewagę (9:4). Trener Bartłomiej Piekarczyk znów ratował składem, a bielski zespół zdołał odrobić część strat. Na remis trzeba było jednak poczekać aż do stanu po 19! Po najdłuższej akcji meczu z przechodzącej piłki skorzystała Martyna Piotrowska. Mieliśmy więc wyrównaną końcówkę spotkania, w której każda z ekip dawała z siebie wszystko. Pierwszą piłkę setową miały gospodynie, ale Bielszczanki wybroniły się atakiem Kristiine Miilen. Po błędzie w ataku Weroniki Gierszewskiej setbola miały przyjezdne, ale tym razem Gierszewska zaatakowała skutecznie. Przez kilka minut trwało jeszcze przeciąganie liny, ale o zwycięstwie zadecydowały dwie akcje na siatce. Najpierw minimalnie autowy był blok Bielszczanek, a następnie skuteczny był blok gospodyń, które wygrały 28:26 i cały mecz 3:0.
