Pierwszy półfinał dla Developresu

Pierwszy półfinał dla Developresu

Developres Rzeszów – BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała 3:1 (25:16, 25:17, 14:25, 25:17)
Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw: 1:0 dla Developresu
MVP: Agnieszka Korneluk (Developres)
Developres: Korneluk, Jasper, Machado, Wenerska, Fedusio, Jurczyk, Szczygłowska (libero) oraz Centka-Tietianiec, Honorio, Chmielewska, Dudek.
BKS BOSTIK ZGO: Nowicka, Pacak, Laak, Borowczak, Abramajtys, Piasecka, Drabek (libero) oraz Angelina, Szewczyk, Suska (libero), Janiuk.

Pierwsze półfinałowe spotkanie w parze Developres – BKS BOSTIK ZGO rozegrane zostało w Rzeszowie. Faworytem starcia były gospodynie, które w tym sezonie trzykrotnie pokonały zespół z Bielska-Białej. Nadzieję na zwycięstwo miały nie tylko bielszczanki, ale też ponad stuosobowa grupa bielskich kibiców, która zjawiła się na Podpromiu i żywiołowo dopingowała zespół z Bielska-Białej.

Pierwsze dwa punkty w meczu zdobyły rzeszowianki, ale BKS BOSTIK ZGO wyrównał na 4:4. Po kilku kolejnych akcjach Developres prowadził 10:6 a trener Bartłomiej Piekarczyk poprosił o czas. Świetnie w tym fragmencie gry funkcjonował rzeszowski blok (aż 4 punkty). Niestety przewaga gospodyń rosła (13:6), dlatego trener bielszczanek zdecydował się na podwójną zmianę, a na boisku pojawiły się Wiktoria Szewczyk i Giulia Angelina. Początkowo w obrazie gry niewiele się zmieniło. Developres zdobył kolejne dwa punkty i miał już dziewięć punktów przewagi. Bielszczanki powoli jednak zaczęły się budzić. Dobrze spisywała się Włoszka, po bloku której BKS BOSTIK ZGO zbliżył się na cztery punkty (10:15), a pierwszą przerwę musiał wykorzystać trener Stephane Antiga. Mecz się wyrównał, ale przewaga, którą wypracowały sobie gospodynie topniała wolno. Przy stanie 12:16 znów dał o sobie znać blok rzeszowianek. Dwa kolejne bloki dały Developresowi przewagę siedmiu punktów (19:12). Tej przewagi nie udało się już odrobić. Zdobywczynie Pucharu Polski zakończyły seta 25:16 i sięgnęły po pierwszego seta. Warto zauważyć, że w tej partii gospodynie wygrały z BKS BOSTIK ZGO w blokach aż 10:1!

Początek drugiego seta należał do gospodyń. Błędy w ataku i przyjęciu sprawiły, że Developres prowadził 6:2. Bielszczanki szybko jednak odrobiły straty. Błąd w ataku Marrit Jasper, atak i blok Kertu Laak oraz atak Joanny Pacak dały przyjezdnym remis. Niestety rzeszowianki szybko wróciły do prowadzenia. Przy stanie 12:7 trener Bartłomiej Piekarczyk poprosił o czas. Chwilę wcześniej na boisku w miejsce Martyny Borowczak pojawiła się Giulia Angelina. Po czasie Julię Nowicką zastąpiła Wiktoria Szewczyk. Przewaga rzeszowianek wciąż jednak rosła (15:7), a bielszczanki nie potrafiły przedrzeć się na drugą stronę siatki. Mimo dobrej zmiany Wiktorii Szewczyk i poprawy gry, bielskiej drużynie nie udało się odrobić strat. Developres wygrał 25:17 i postawił drugi krok w kierunku wygrania meczu.

Na początku trzeciego seta bielszczankom udało się wyjść na dwu, a następnie trzypunktowe prowadzenie (5:2). Kolejne świetne ataki Martyny Borowczak sprawiły, że BKS BOSTIK ZGO prowadził już 8:3, a trener Stephane Antiga poprosił o przerwę. Po kolejnych dwóch akcjach: atak Borowczak i as Laak na tablicy wyników było już 10:3! Gospodynie odrobiły część strat, ale bielszczanki w tym secie świetnie sobie radziły. Kiedy Developres zbliżył się na odległość pięciu punktów (9:14), trener Piekarczyk poprosił o czas. Po przerwie asa po taśmie zaserwowała Monika Fedusio, ale bielszczanek to nie zdeprymowało. Kolejne akcje to popis gry bielskiej drużyny, która prowadziła 20:10, a seta skończyła wygraną 25:14! Nie do zatrzymania w tej odsłonie meczu była Martyna Borowczak, która zdobyła aż 10 punktów!

Czwartego seta rzeszowianki rozpoczęły od 4:2. Chwilę później po zepsutym ataku Sabriny Machado było 6:5 dla BKS BOSTIK ZGO. Przy stanie 10:8 dla gospodyń trener Piekarczyk wykorzystał pierwszą przerwę, a chwilę później, gdy przewaga wzrosła do czterech punktów poprosił o czas. Kiedy na tablicy wyników było 16:10 dla Developresu wydawało się, że w tym meczu niewiele się już wydarzy. Tymczasem bielszczanki zdobyły cztery punkty z rzędu (14:16), a czasem ratował się trener Stephane Antiga. Po przerwie dwa błędy zaliczyła Julita Piasecka, najpierw na zagrywce, a później w przyjęciu. Rzeszowianki złapały „trochę tlenu” i chwilę później prowadziły już 20:14. Po kolejnych kilku minutach zespół Stephane’a Antigi zakończył seta wynikiem 25:17 i cały mecz 3:1.

To pierwszy krok rzeszowianek w kierunku finału Mistrzostw Polski. Drugi mecz we wtorek 8 kwietnia w Bielsku-Białej. Może we własnej hali uda się wreszcie pokonać drużynę z Rzeszowa…

Wróć